Od wielu lat trafiają do mnie ludzie z różnym lękiem: przerażeni atakami paniki, ale też tacy, u których lęk stał się częścią codziennej rzeczywistości. Boją się o zdrowie, o bliskich, o przyszłość i o wiele innych możliwych do wyobrażenia spraw.
Nie każda terapia lęku wygląda tak samo.
Są terapie, które trwają kilka sesji, a są też takie, które przeciągają się do roku lub dwóch. Czasem ktoś korzysta z terapii etapami: na pewne rzeczy jest gotowy już teraz, a inne tematy woli odłożyć na później albo wraca do nich w przyszłości. Bywa też, że tematów jest bardzo dużo, a to, co było w przeszłości, wraca i sprawia ból, wpływając na obecne decyzje i wybory.
Innym razem ktoś pyta czy musimy wracać do przeszłości, i mówi, że boi się „że można coś trudnego rozgrzebać i będzie gorzej”. Rozmowa o wszystkich problemach z życia nie zawsze jest niezbędna, aby poradzić sobie z lękiem w danym czasie. Nie zawsze jest to konieczne, choć może być warte uwagi, nie po to jednak aby opowiedzieć dla samego opowiadania, tylko po to aby zobaczyć to co było, na nowo ze świeżym, szerszym spojrzeniem, a w efekcie zachować o tym taką pamięć, która już nie boli.
Bywa też, że nie ma w przeszłości nic, o czym ktoś chce w ogóle rozmawiać i ktoś mówi: „Ja nie mam żadnych traum, w moim życiu nic takiego się nie dzieje, to czemu mam ten lęk?”
Lęk nie musi wynikać z traumy ani z jednego szczególnie stresującego zdarzenia. Może narastać z przewlekłego stresu, przeciążenia albo ze sposobu, w jaki obchodzimy się z własnymi emocjami.
Więcej o terapii lęku w nurcie systemowo - narracyjnym na ToTylkoStrach.pl
Może jest go więcej, bo sprawy zrobiły się zbyt skomplikowane i trudno już wszystko dźwigać w jednej chwili.
Może trzeba wtedy poszukać sposobu, żeby się odciążyć.
A może jesteśmy w niepewności, nie wiemy, jakiego dokonać wyboru, stoimy w miejscu i jest z tego dużo napięcia, które właśnie teraz znalazło swoją kulminację.
A może od dawna żyjemy w lęku i próbujemy mieć wszystko pod kontrolą, bo tego nauczyliśmy się jeszcze w domu rodzinnym. Tylko że teraz nie da się kontrolować bardziej albo jest już tak dużo, że nie da się dźwignąć już tego wszystkiego.
A może coś się zdarzyło lub zmieniło, co uświadomiło nam, jak kruche jest życie i że trzeba bardziej o nie zadbać. Tylko że czasem można robić więcej, niż ma to sens np. można troszczyć się o coś tak bardzo, że zaczyna to odbierać spokój zamiast go dawać.
A co najważniejsze, lęk, gdy lepiej się go pozna, może nie być już tak dotkliwy i w końcu przestać decydować o całym życiu.
Emocje są czasem jak komunikaty. Lęk może mówić nam lub innym coś, czego sami boimy się powiedzieć. Albo działać jak drogowskaz, który coś podpowiada, choć nie zawsze od razu wiadomo, co znaczy. I nawet jeśli to, co chce nam powiedzieć, nie zawsze może się przydać, warto czasem sprawdzić, czy nie jest warte uwagi.
Podobnie przeszłość, nie muszą to być wynikające z niej problemy, a po prostu wpływ tego, co było i co nas kształtowało, na to, jak odbieramy świat. A możemy go odbierać i być w nim w sposób, który jest dla nas mniej lub bardziej korzystny.
I tego właśnie w terapii szukamy: jak lepiej żyć z emocjami, które mamy, i z tym lękiem, który zaczął bardziej dawać się we znaki.
Dlatego nie sposób myśleć o lęku bez rozważań na temat całego kontekstu życia.
Rozmawiamy też o tym, jak lęk, emocje i niewyrażone potrzeby wpływają na to, co dzieje się w relacjach z osobami bliskimi, znajomymi czy z ludźmi w pracy.
I tu również ktoś może powiedzieć: „Ale ja nie mam problemów w relacjach”.
I znów, przecież wcale nie musi ich mieć.
Tylko że emocje są zawsze w relacjach, a lęk też może być w nich obecny na różne sposoby. I nie dotyczy to jedynie konfliktów lub problemów.
Mogą to być też różne lęki, obawy lub niepokoje, które mogą się przejawiać w różny sposób.
Może to być lęk o kogoś bliskiego, o zabezpieczenie rodziny, o to, czy podoła się oczekiwaniom, o których trudno głośno mówić.
Zdarza się, że ktoś mówi:
„Ale ja nie mam problemu z emocjami... ja nigdy się nie złoszczę”.
I zastanawiam się wtedy, co to znaczy, bo coś się z tą złością chyba dzieje.
Nie da się jej nigdy nie czuć... Tylko że złość często jest kojarzona z agresją, a to nie jest to samo.
Jesteśmy społeczeństwem, w którym złość jest wciąż trudną emocją. Tłumiona może ujawniać się na różne sposoby, także jako lęk.
Mogą to być, m.in. rozmowy o emocjach i potrzebach, ale inaczej niż dotychczas. Dzięki technikom pracy narracyjnej i systemowej można opowiedzieć o nich w taki sposób, żeby lęk, złość, poczucie winy albo wstyd stały się czymś bardziej naturalnym, co przestaje być tłamszone, domagając się ujścia.
Psycholog / Psychoterapeuta online
Oliwia Mazelewska - Sokołowska